22.06.2007 Gdańsk

Jakiś tydzień przed tym koncertem Krzysztof  nie miał jeszcze tego potwierdzonego. Napisałam więc do Karoliny, sądząc, że jeśli Chojnacki to przecież i Piasek, ale ona się zdziwiła i stwierdziła, że może Chojnacki ale bez Piaska, o ona nic takiego nie ma w rozpisie. Więc pomyślałam, że to znowu  fałszywy alarm  jak to nie raz bywało z promocyjnymi koncertami  Saxophonic, które miały być, a nie były... Ale nie. Krzysiek potwierdził  i przesłał info. Faktycznie bez Piaska i bez kogokolwiek z  obsady "Saxophonic" prócz KK i pani Camlille Miller. No, dziwacznie, pomyślałam, czytając dodatkowo, że wszystkim będzie towarzyszyć orkiestra Symfoników Gdańskich oraz, że przewidziane są występy śpiewaków Operetki. Hmmm....Początkowo też sądziłam, że KK zaśpiewa jedną "Poranną nostalgię" tylko, ale okazało się, że nie, że będą jeszcze 2 utwory. Na życzenie Urzędu Miasta te najsłynniejsze: "I don t know...."  i  "Prócz Ciebie Nic". Nie zamierzałam jechać, bo zwyczajnie to lekko za mało, żeby się  opłacało  300 km w jedną stronę, itd... O tym, że jednak pojawiłam się w Gdańsku 22.06, w wigilię Nocy Świętojańskiej, zadecydowały dwa fakty: koncert Piaska w Gdyni 23.06, który "wyskoczył w ostatniej chwili" i to, że pewna fanka Piaska zaproponowała mi gościnę. Dodatkowym atutem było oczywiście Trójmiasto -  które uwielbiam:)

Chyba 2 dni przed wyjazdem rozmawiałam z KK, który mi oświadczył, że absolutnie nie będzie miał nawet chwilki w Gdańsku, bo mają tak napakowany program. No, nie byłam tym zachwycona... ostatecznie ustaliliśmy, że może.... może uda się w trakcie koncertu...Jadąc pociągiem dostałam sms od KK, że może to być całkiem fajny koncert ale pogoda może wszystko popsuć bo leje:( Za chwilę pisze Bożena (która mnie gościła) z tym samym info, że leje... Dodatkowo napisała Kasia, że słyszała, że KK ma być w Empiku o 17. What?! Zdziwiłam się maksymalnie. I czemu ja nie wiem? KK potwierdza: "Tak, będziemy o ile się wyrobimy..."  Wobec tego już od razu umówiłam się z Bożeną od razu w Empiku, tym bardziej, że i tak miałyśmy się spotkać po jej pracy o 17.

Dojeżdżamy do Gdańska - nie pada. Wysiadam - nie pada:D Ha, dobrze, znowu mi się udało zaczarować deszcz, pomyślałam;) W ogóle wyszło słońce i zrobiło się ciepło, ale nie gorąco... Ponieważ była dopiero 14, poszłam sobie połazić po kochanym Gdańsku, który oczarował mnie i ukoił jak zwykle:)....

Niespodzianka pierwsza. Siedzę sobie na Starówce i czekam na jedzonko -  telefon -  KK. Mają próbę, ale on będzie przez pół godziny wolny jeszcze, więc jeśli jestem blisko Placu Węglowego to mogę wpaść. To był "żabi skok", bo Plac Węglowy rozpoczyna Stare Miasto, więc zjadłam i podskoczyłam w pobliże sceny. Ten czas był dlatego, że próba nie mogła się odbyć do południa gdyż lało, i program poprzestawiano tak, że do południa były wywiady. Na czym skorzystaliśmy my:)

Idąc, z daleka, wzięłam KK za członka ochrony, bo też był a czarno i w bajsbolówce:) W każdym razie mieliśmy faktycznie jakieś 15 min czasu. Załatwiłam co miałam;), trochę luźnej wymiany zdań.... Na scenie orkiestra i po kolei każdy z wykonawców. Była to tzw. próba akustyczna, czyli dźwiękowa -  ustawienie instrumentów względem wokalu i odwrotnie. KK zdążył się m.in podzielić pozytywnymi wrażeniami na temat Camillie. Spojrzałam na nią - siedziała kilka rzędów za nami. Sympatyczna dziewczyna, taka, "swojska". Jak się okazało w Empiku "Rybka":D. To nic dziwnego że i KK i ja poczuliśmy do niej sympatię. KK miał też w miarę dobre zdanie na temat szwedzkiego zespołu Karisma. Hmm, nie słuchałam podczas próby ale po koncercie mogę stwierdzić: całkowicie nie podzielam, ale o tem potem...


W pewnej chwili do Krzyśka podeszła mała dziewczynka (może z 8 lat) prosząc o autograf. KK się uśmiechnął na widok  kwitu na przelew na którym miał się podpisać. W porę przypomniłam sobie, że przecież "just in case" wzięłam kilka ostatnich z ostatnich kartek i dziewczynka dostała "porządny autograf". Zabawne, bo zaraz za nią podeszła starsza pani (z 70 lat)  - no oczywiście też dostała kartkę.  "Niezły przekrój wiekowy" , skomentował KK.

Nadeszła 17 i z lekkim poźlizgiem udaliśmy się do Empiku, który na szczęście był bardzo blisko. Bożena też miała poślizg spowodowany korkiem, więc musiałam sama wysłuchiwać z lekka nudnawych i sztampowych pytań pani "empikowej"  (jak sądzę) kierowanych do artystów:KK, Roberta Chojnackiego i Camillie Miller. To było naprawdę trochę przydługie. Camillie pani zapytała m.in. czy zna muzykę polską. Okazało się, że całkiem sporo. Wymienić umiała co prawda jedynie Kasię Kowalską i KK, których płyty posiada i jej się podobają, a poza tym ma mnóstwo rzeczy na komputerze, ale nie pamięta co jest co i ponoć Krzysztof jej pomaga się w tym rozeznawać:) Camillie jest w Polsce po raz 5 i bardzo jej się podoba. Umie już i  rozumie trochę po polsku....

Pani "empikowa" zorganizowała też oczywiście konkurs - na najciekawsze pytanie gdzie można było wygrać płytę "Saxophonic". Z Bożeną, która przybyła krótko przedtem stwierdziłyśmy, że raczej nie startujemy:). Wystartował tylko jeden pan, który zadał faktycznie ciekawe pytanie: "Jak by tu zrobić, żeby w Gdańsku była muzyka na ulicy?"  Na co odpowiedział KK, że co prawda Gdańska nie zna, ale za to może powiedzieć o Hamburgu, gdzie ponoć w centrum miasta na rynku i centralnej ulicy obok siebie grają zespoły z "zupełnie różnych bajek" i jakoś to nikomu nie przeszkadza, ani też oni sobie nawzajem. I że to mu się tam podobało, a być może doczekamy się tego też w miastach polskich. Ponieważ pani "empikowej" skończył się wreszcie wątek, a nieliczni ludzie nie mieli więcej pytań, pani zaprosiła wszystkich do podejścia po autografy. Była tam też ponownie ta sama starsza pani z próby, tym razem startując w kierunku Roberta Chojnackiego. Co prawda nie po autograf, ale też podeszłyśmy z Bożeną i już tam zostałyśmy:) KK przedstawił mnie Camillie i Robertowi of course jako "szefową Fan Clubu". Na co zwyczajowo jak wszyscy, oni zareagowali: "O!" :D  Żałowałam po cichu, że nie mam aparatu   mój tel był za słaby na tamto oświetlene, Bożeny też...

 

Aż tu nagle: druga niespodzianka: "Czekajcie, ja chcę zdjęcie z Moniką moim telefonem", powiedział  Krzysiek. No nie! On chce zdjęcie ze mną a nie ja z nim? :) No dobra... Wow - jak zobaczyłyśmy z Bożeną TEN aparat w TYM telefonie to było z góry wiadomo, że wyjdzie świetnie. No to oczywiście potem jeszcze przed wyjściem zrobiłyśmy sobie razem z Bożeną też aparatem KK zdjęcie z nim. No i jak widać całkiem fajnie wyszło. W tym Empiku to było z godzinkę. Oni pojechali do hotelu, my z Bożeną do domu. "Sympatyczny facet" , zaopiniowała KK Bożena. Ale oczywiście jak na fankę Piaska przystało dodała: "Ale co Piasek to Piasek! ":D  

Około godziny 21 pojechałyśmy ponownie do miasta. Na Placu Węglowym pustawo, tylko niewielka ilość miejsc już zajętych; ludzie bardziej w okolicznych ogródkach z piwem. Poszłyśmy w ich ślady... Koncert miał się zacząć ok. 22 a skończyć ok. 24:30. Tłumów przed 22 też nie było, było sporo wolnych miejsc. Usiadłyśmy w miarę blisko i na środku. Podejrzewałam najgorsze -  czyli to że KK jako główna atrakcja, będzie na samym końcu  i niestety nie pomyliłam się. Cóż.... ten koncert, nie było to coś o rzuca na kolana. Może byłoby lepiej gdyby nie starano nam się "wcisnąć" przy okazji trochę klasyki. Nie mam nic przeciwko, bo lubię, ale o takich późnych porach to raczej usypia. Konwencja koncertu była typu: "przekładaniec" czyli raz rozrywkowi od Chojnackiego -  raz klasyczni śpiewacy, bądź zespoły grające, bądź orkiestra sama. Nie powiem, bo absolutnie byli świetni wszyscy tylko jakoś mi nie pasowali ani do miejsca ani do pory ani do koncepcji. Kto to wymyślił??W dodatku było naprawdę zimno (chyba z 12-14 stopni) a przecież nie było do czego skakać, więc raczej marzłyśmy na tych plastikowych krzesełkach...Biedna Bożena poświęciła się siedząc ze mną do końca, bo chociaż lubi czasem słuchać KK to na pewno dla niej nie było to tak ważne jak dla mnie.

Jak wcześniej wspomniałam z wykonawców z  Saxophonic  byli obecni jedynie KK i Camillie, natomiast resztę utworów wykonali  "zastępcy". I tak: "The Latest Trick" zaśpiewał nawet całkiem nieźle niejaki "Kapitan Nemo", czyli pan Gajkowski. Poza tym śpiewał jeszcze jeden ze swoich hitów z lat 80 kiedy to był bardzo popularny, który jak się okazało nieźle pamiętała publiczność. W sumie to facet mało się zmienił z wyglądu. Zamienił jedynie berecik na kapelusik. Jeśli chodzi o wykonanie utworu Dire Straits to bardzo na plus było to, że zrobił z tego coś swojego czego nie można powiedzieć o Rynkowskim, który zaśpiewał dokładn  "kopię" tej piosenki. Dalej - wokalista Charismy ze Szwecji zaśpiewał "Baker Street" . Nawet nie na 3+. W ogóle niestety zespół ten katował nas przez 15 min jak nie więcej swoją własną twórczością która była po prostu bez wyrazu: ani melodii, ani tekstu, ani spójnego image. Członkowie zespołu ubrani na hard rockowo, a wokalista pod krawatem?! A ani jedno ani drugie nie miało związku z wykonywaną muzyką -  raczej w pop. Także: pan Ien bodajże nie dysponował jakimkolwiek sensownym wokalem. Nijakość pod każdym względem. Nie pamiętam już kiedy ostatnim razem ktoś mnie tak zamęczył. Fatalni byli i też publiczność bardzo chłodno ich przyjęła. Dla mnie to był najgorszy występ na tym koncercie. Brrr, nigdy więcej.

Natomiast w miarę podobała nam się Camillie. Na żywo naprawdę wiele zyskuje. I nie wiedziałam, że to ona gra na gitarze w  Lilly was here , którą wykonała w Chojnackim. Camillie wykonała  też  Impatient  i  Almost to Heaven z repertuaru Piaska oraz kilka swoich utworów z gitarą, bardzo ładnie i z uczuciem. Zdecydowanie o wiele bardziej mi się podobała niż na płycie. Przy tym wszystkim jest taka swobodna i ciepła, widać że kocha to co robi. Przy jej występie też po raz pierwszy usłyszałam orkiestrę, chociaż rzekomo grała ona z każdym z wykonawców. Coś tam było nie tak w zgraniu  mocnych gitar np. z  symfonikami , chyba właśnie dlatego  klasyczni  byli słyszalni jedynie przy okazji spokojniejszych występów Camillie i KK.

A występ KK był naprawdę na sam koniec, już dobrze po północy. I to był najlepszy występ tego wieczoru. Co prawda jak zobaczyłam znowu biały garnitur to byłam zdegustowana, podobnie Bożena. Krzysiek nie umiał się tego wytłumaczyć, ale może podświadomie chciał żeby go było w nocy lepiej widać?:DDDD Ale w końcu nie to najważniejsze. Występ zaczął się od  I don t know...  które bardzo ładnie wyszło z orkiestrą, podobnie  Prócz Ciebie nic . Nie wiem czy w obu, ale w jednym z tych utworów na pewno towarzyszył KK na saksofonie Robert, co nadało inny koloryt piosence. Pan Chojnacki nie omieszkał się pochwalic że podobnie jak KK urodził się 5.11.  Zapomniałeś dodać że jesteśmy obaj jadowitymi Skorpionami , dorzucił KK:D Tak, tak, zwłaszcza Krzysztof to już jest taki  jadowity , że tylko wiać;):D Na koniec była sobie  Poranna nostalgia .... Mnie się bardzo wszystko podobało. Pięknie zaśpiewane, zagrane itd.... J Bożena miała podobne zdanie.

 

 
następny artykuł »
Joomla Templates by Joomlashack