Szukaj na stronie...

Logowanie






Nie pamiętasz hasła?
Aktualności arrow Relacje arrow Koncerty arrow 2008 arrow 23.02.2006 Warszawa
23.02.2006 Warszawa

 

NOK, Warszawa - Koncert "Jazz, powidła, lasy"

 

Obudziła mnie melodyjka telefonu, którą poprzedniego wieczora ustawiłam. Wściekła wyłączyłam, spojrzałam na zegar- 7:00.  Dlaczego tak wcześnie? O nie, nie, nie! Dziś nie idę na zajęcia, no, przynajmniej na pierwszą godzinę... Nakryłam się kołdrą i w błogim letargu, zamknęłam oczy. Ale zaraz...czwartek! 23. luty! WAWAAAAAAA! Sinatra, tzn. KK! Spotkanie z Monika, Olą i Ewcią! Huuuuurraaaaaaaa!!! Jak torpeda wyskoczyłam z łóżka, poszłam się kąpać, myć włosy, itp. itd.Po wyszykowaniu się, dojechałam na Dworzec Fabryczny, na którym już czekała Ola;) Podróż minęła, jak zwykle, w miłej atmosferze, śmiechu, śmiechu i jeszcze raz śmiechu. Po dotarciu do Wawy, wysiadłyśmy na Dw. Centralnym, zamówiłyśmy taxi i poprosiłyśmy pana taksiarza o  dostarczenie  nas do hotelu  Botel , który znajduje się przy Moście Poniatowskiego. Gdy dojechałyśmy na miejsce, dostrzegłyśmy ów bardzo...interesujący (tak, to będzie odpowiednie słowo ), statek.

Jest ok. 13:00., a Monika ma być dopiero ok. 15:30. Zdecydowałyśmy się na wyprawę na Stare Miasto. Włóczyłyśmy się trochę, porobiłyśmy foty, aż tu nagle SMS od Moniki, że już jest  Wróciłyśmy do  domu na wodzie , ale po drodze jeszcze zrobiłyśmy zakupy;) W zasadzie tylko napój radości znany pod nazwą "Łódka Bols", soczki i pączki. Po dotarciu na  łajbę , otworzyły się drzwi pokoju, naprzeciwko naszego i, ku naszemu zadowoleniu, objawia się Monika. Łzy szczęścia, krzyki i piski zawitały na łodzi.  Żartuje.  Ale radość na pewno, w końcu tyle czekałyśmy na ten moment. Zaszyłyśmy się w pokoju i zaczęłyśmy balować  Monika powiedziała, że Krzysiek, będzie występował gościnnie i wykona tylko kilka utworów! Jak to kilka? To ja czekałam tyle na ten koncert, aby wysłuchać kilku utworów? O nie nie...to niemożliwe...każda z nas rzuciła liczbę utworów, które będzie wykonywał KK- Monika postawiła na 3, Ola na 5, a ja na 9  W pewnym momencie, spojrzałyśmy na zegarek, a tu zaraz czas wychodzić! W popłochu zaczęłyśmy się szykować. Po zrobieniu się na bóstwo, udałyśmy się na spotkanie z Ewą, bez niej nigdy nie dotarłybyśmy do NOK-u.   

Po podróży metrem, znalazłyśmy się na Natolinie, podekscytowane, pomaszerowałyśmy do NOK-u. Spojrzałyśmy na zegarek- 19:30...hmm...jeszcze 0,5 h...Pani w szatni zaproponowała zaszycie się w kawiarni. Skierowałyśmy się do cafe i....spostrzegłyśmy Gwiazdę Wieczoru  Nie wiem czemu, ale każda z nas się zmieszała. Nigdy nie zapomnę Moniki:  O o!. Poszłyśmy się przywitać z Artystą,  w międzyczasie poznałyśmy Asię. Monika spytała Krzyśka, ile dokładnie utworów zaśpiewa. I wiecie, jaka padła odpowiedź? Tak jest-  9 ! Nie bez kozery Monika mówi na mnie "wróżka". Usiedliśmy przy stoliku, oddaliśmy się rozmowie i nagle  zrobiło sięza 3 min 20!!! Popędziłyśmy do sali, znalazłyśmy dogodne miejsce.

Zaczyna się. Na scenie pojawił się Artur Andrus i zaczyna sypać dowcipami jak z rękawa, na sali rozbrzmiała salwa szczerego śmiechu. Prowadzący zapowiada muzyków, którzy po chwili pojawili się na scenie. Rozprzestrzeniły się nuty  "Taking a Chance on Love" . Poczułam jak moją duszę wypełniają znajome nuty, które zawsze łagodzą napięcie po ciężkim dniu. Odpłynęłam, kompletnie tracąc kontakt z rzeczywistością. Ogarnęło mnie szczęście. W ogóle nie zdawałam sobie sprawy, gdzie jestem i KTO tak dokładnie śpiewa "I'll Be Seing You"  trochę mnie otrzeźwiło, zapewne dlatego, że aż tak bardzo nie szaleję za tym utworem, natomiast "I've got You Under My Skin"  uzmysłowiło mi, jak niesamowity i wielki głos oraz talent Krzysiek posiada! Przecież w tym momencie wykonuje utwory Mistrza! Legendy, która jest absolutnym wzorem, jeśli chodzi o wokal, uosobieniem klasy, elegancji i szyku. Łapię się na tym, że faktycznie nie czuję się  teraźniejsza ! Przeniosłam się w lata 40-te nie wiedząc nawet, kiedy...

Następny utwór był tylko potwierdzeniem moich (jakby nie patrzeć ), złudzeń, bo kiedy usłyszałam "Come Fly With Me" , czułam, że naprawdę lecę! Zawsze czułam magię tego utworu, ale NIGDY aż taką!  Niesamowite uczucie...i tak leciałam, leciałam i leciałam, aż nagle muzyka ucichła i na scenę wskoczył Pan Andrus. Znowu zaatakował humorem, trafnymi uwagami i ripostami  I dzięki Bogu, bo jakby nie przyszedł, to naprawdę mogłabym się nie obudzić. "All the Way"  to jeden z najpiękniejszych, moim zdaniem utworów, jaki kiedykolwiek powstał. Taki, przy którym zamyka się oczy i marzy, nie o czymś konkretnym, tak po prostu...wysłuchany przed zaśnięciem gwarantuje cudowne, kolorowe sny i wspaniały następny dzień  Przyprawia o dreszcze i sprawia, że zapomina się o całym źle tego świata, problemach ...Zrobiło się więc baaaardzo magicznie. Te cudowne kojące nuty i głos Krzyśka zadziałały hipnotyzująco.
 
Przy "Fly Me to the Moon"  uświadomiłam sobie, że to Krzysztof śpiewa i, że ośmielę się stwierdzić, chyba pobił Mistrza. Odważne stwierdzenie? Dopiero po występie na żywo, po wysłuchaniu Artysty w TAKIM repertuarze, okazuje się, kim tak na prawdę jest i co potrafi. Przy "One For My Baby" (and One for the Road), znów się zatraciłam. "Witchcraft"  i  "The Lady Is a Tramp"  to dwa ostatnie utwory Sinatry. KK  wykonał jeszcze "What a Difference a Day Makes"  Esther Phillips, który był mi znany, natomiast nie kojarzyłam, kto, gdzie, kiedy. Wykonanie zupełnie inne, chyba żadnemu współczesnemu wykonawcy nie udało się tak perfekcyjnie i  męsko zaśpiewać piosenki, wykonanej dawniej przez kobietę.  

No i nagle skończyło się.  To było takie uczucie, jakby ktoś wylał mi wiadro zimnej wody na głowę.  Nie polecam;) Ale cóż, jak się skończyło, to trza iść. Wróciłyśmy do kafejki i zaczęłyśmy dzielić się wrażeniami. Ja ciałem byłam obecna, natomiast duch cały czas był w tych latach 40-tych i za nic nie chciał wrócić! To było najcudowniejsze doznanie muzyczne, jakie przeżyłam. Najpiękniejszy wieczór w moim życiu. Nie łatwo będzie go  przebić , biorąc pod uwagę tak znakomity zespól, tak wyjątkowy głos, jeden z najpiękniejszych w historii muzyki, repertuar...i tę magię, której chyba nie było na ŻADNYM koncercie jazzowym, na jakim byłam...Swoją drogą, to bardzo zaskakujące, że można tak inaczej wykonać te utwory, a jednak zachować klasę, styl, magię, którą, jak do tej pory uważałam, potrafił stworzyć tylko Sinatra.Po chwili pojawił się Krzysiek i zaczęliśmy rozmawiać. Niestety, po pewnym czasie, zostaliśmy wysiedleni...przenieśliśmy się do pubu, który zarezerwowała Ewa, a tam okazało się, że też niedługo zamykają. Na szczęście udało się zostać do 1:30. Wieczór upłynął świetnie, jednak, jak zwykle bywa w dobrym
towarzystwie, za szybko.

 

P.S. I tak nie jestem w stanie przelać tego, co czuję i myślę na papier...Krzysiek MUSI nagrać płytę typowo jazzową, a w szczególności z utworami Sinatry.

 

/Weronika P./

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Joomla Templates by Joomlashack