W pierwsze grudniowe niedzielne popołudnie na warszawskim placu Zamkowym rozśpiewała się świąteczna choinka firmowana przez Stołeczną Estradę. Jak co roku podczas każdej adwentowej niedzieli Król Zygmunt i Warszawiacy mogli kolędować wraz z polskimi artystami. W ramach pierwszego (i jak wszystkie podwójnego) koncertu Śpiewająca choinka wystąpił Krzysztof Kiljański a następnie polski (!) chór gospel Non Serio . O tradycji kolędowania opowiedział i występujących kolędników prezentował Robert Janowski. Pierwsza zapowiedź obfitowała w wyrazy uznania i zachwytu, a nawet - jak przyznał się sam Zapowiadający - zazdrości o wspaniały głos Krzysztofa, który pojawił się na scenie wraz z Witkiem Cisło i Jackiem Kotlarskim - dwoma wspierającymi Go Mikołajami tak przedstawił siebie i kolegów K.K.
Ten mini koncert kolęd (i nie tylko, o czym później) był zatem prezentem mikołajkowym na dwa dni przed 6 grudnia. Świątecznego nastoju dodawała przede wszystkim wspomniana choinka,która podczas koncertu o godz. 16 była pięknie rozświetlona. Pogoda tego dnia zimowej ani tym bardziej świątecznej, o jakiej każdy marzy na ten wyjątkowy okres w roku, nie przypominała. Aura była raczej późnojesienna - od rana było pochmurno i mgliście. Temperatura też nikogo nie rozpieszczała, co dało się we znaki naszym Mikołajom, zwłaszcza Witkowi, który - choć jako jedyny w czapie mikołajowej występował bez rękawiczek (podobno czapek zabrakło, co przestało dziwić jak na scenie pojawił się chór!). Mikołajowie mimo niesprzyjającychwarunków byli bardzo dzielni, a Krzysztof obawiając się o zdrowie Mikołaja Jacka dzielił się z Nim rękawiczkami:-)
Czas na kilka słów o samym koncercie. Najpierw były oczywiście kolędy - "CichaNoc", "Bóg się rodzi", "Mizerna Cicha" - moja ulubiona kolęda od tegorocznych Świąt, za sprawą niezwykle pięknego wykonania Krzysztofa, "Jezus Malusieńki" i "Gdy się Chrystus rodzi" . Ta ostatnia z wymienionych jest niesamowita! Zupełnie inna od wszelkich jakie słyszałam dotychczasowych aranżacji. Po świątecznych nutach powróciliśmy do lata słuchając "I don' t know where life's going" , było też "Precious Memories" (mi osobiście kojarzące się bardzo z jesienią), a na koniec znana fanom z koncertów, a od 18 listopada także znagrania studyjnego za sprawą reedycji płyty, i ulubiona przez wielu "Lokatorów" - "Kołysanka" . Potem na scenę wkroczyła duża grupa Mikołajów i Mikołajek czyli Non Serio . Swoją ciekawość jak brzmi chór gospel w polskim wydaniu zaspokoiłam słuchając "We wish you a Merry Christmas", zrobiłam jeszcze kilka zdjęć po czym zaczęłam szykować się do ewakuacji z placu. I wtedy dopiero zobaczyłam jak dużą widownię zgromadził ten świąteczny koncert!!
Obeszłam jeszcze dookoła scenę z zapleczem w poszukiwaniu jakiejś kolejki do znajomego Mikołaja, ale ponieważ takowej (może już?) nie znalazłam udałam się w kierunku przystanku. Trochę głodna (bo bez obiadu) i lekko zziębnięta, ale za to w zdecydowanie świątecznym nastroju pojechałam do domu słuchać kolęd. Oczywiście w wykonaniu Krzysztofa!