Search

Log in






Lost Password?
22.10.2005 Bytom
There are no translations available

 

Już od samego rana nie potrafiłam znaleźć sobie miejsca i odliczałam tylko godziny a potem minuty do koncertu. Wreszcie o 17:40 przybyłyśmy z koleżanką do Bytomskiego Centrum Kultury i odebrałyśmy w kasie piękne zaproszenia :).  

Koncert Krzysztofa był poprzedzony wręczeniem nagród Prezydenta Bytomia dla ludzi zasłużonych w dziedzinie kultury, na szczęście trwało to tylko 30 minut i wreszcie mogłyśmy usłyszeć znajome dźwięki zwiastujące piosenkę  "I Don't Know Where Life's Going", no i oczywiście pojawił się Krzysztof. Przywitany został burzą oklasków a na mojej twarzy zagościł uśmiech  i ten stan trwał już do końca :) Poszczególne utwory i emocje jakie wywołują były jużniejednokrotnie opisywane więc nie będę się powtarzać, ale o jednym muszę napisać. Przy LOKATORZE  publika bardzo żywo reagowała, co mi odpowiadało bo to moja ulubiona piosenka. Również piosenki z repertuaru Franka Sinatry były szczególnie gorąco witane oklaskami. Byłam kilka miesięcy temu na koncercie Krzysztofa i porównując występ w Bytomiu z tamtym poprzednim potwierdzam, co już słusznie Monika wcześniej zauważyła, że Krzysztof jest bardziej wyluzowany na scenie, żartuje, ma większy kontakt  z publicznością  - słowem  wyrobił się  :), wiadomo obycie ze sceną przychodzi z czasem. Tego wieczoru było wiele radosnych momentów np. śpiewając "Kołysankę"  na koniec (nawiązując do wyborów prezydenckich) po słowach  "chodźmy spać"  wyszeptał do mikrofonu: "a jutro głosować",  co wzbudziło ogólną radość. Na scenie pojawił się też mały chłopczyk i wręczył po jednej róży Krzysztofowi i Witkowi a Krzysztof powiedział, że usłyszał od chłopca na ucho bardzo miły komplement: fajnie pan zaśpiewał :)
 
Koncert oczywiście musiał się kiedyś skończyć, ale nie tak prędko, bowiem publika domagała się kilka razy powrotu chłopaków na scenę. Gdy konferansjer powiedział, że usłyszał od Krzysztofa słowa: "Jak długo tu będziemy zależy od publiczności", to brawom nie było końca. Po ostatnim bisie i zapowiedzi, że będą autografy ludzie w końcu zaczęli się rozchodzić. My też udałyśmy się na poszukiwanie naszego Artysty z postanowieniem: "nie wyjdę dopóki nie dostanę autografu:)" no i doczekałyśmy się. Przepuściłyśmy wszystkich chętnych aby na końcu mieć okazję zamienić kilka słów i zrobić zdjęcia. No i udało się, choć wiadomo, że przy takich okazjach zapomina się języka w gębie i mówi się dziwne rzeczy:),a nie te, które chciało się powiedzieć. Poza tym Krzysztof  od razu po koncercie wracał do Warszawy więc nie mógł zostać dłużej to i rozmowa była krótka ale BYŁA :). Jak się przedstawiłam i wspomniałam, że jestem z FC to od razu sobie skojarzył i powiedział, że "prezesowa"  mu dała cynk, że będziemy i zaczął przepraszać, że nie może dłużej zostać. Przez tych kilka chwil  Krzysztof dał się poznać jako bardzo miły, kulturalny i skromny człowiek, choć spieszył się to cierpliwie rozdawał autografy, pozował do zdjęć i rozmawiał z wszystkimi chętnymi.  

 

 

Po otrzymaniu autografów i zrobieniu zdjęć jakoś tak nie mogłyśmy wyjść i całe szczęście bo pojawił się Witek i wspólnie jeszcze raz z Krzysztofem zrobiliśmy sobie zdjęcie. Ach, będzie co wspominać, chociaż...... już nie mogę się doczekać następnego koncertu i mam nadzieję dłuższego spotkania z Krzysztofem.

 

(Danka K.)

 
< Prev   Next >
Joomla Templates by Joomlashack