Rzeczywiście, Piano Bar w Poznaniu to miejsce, w którym chciałam, żeby Krzysztof wystąpił. I wystąpił, tylko ja byłam w tym czasie w mojej ukochanej Andaluzji...
Szczerze powiedziawszy trochę mi było smutno. Jednak wkrótce okazało się, że będę mogła usłyszeć i zobaczyć KK w Białymstoku. Podlasie to mój pierwszy i najważniejszy dom. Stamtąd pochodzę i staram się jak najczęściej odwiedzać rodzinne strony. Na początku trochę się zdziwiłam, że koncert odbędzie się w Filharmonii. Jednak Białostoczanie wyjaśnili mi, że to zapewne ze względu na dobrą akustykę sali. Być może... Filharmonia bardzo ładnie oświetlona wieczorem, co jakiś czas pojawiała się zapowiedź koncertu Krzysztofa Kiljańskiego.
Przed wejściem spotkałam się z Krzyśkiem z Białegostoku i towarzyszącą mu Magdą. Kilka minut przed g.19 sala wypełniła się po brzegi, a wiek publiczności oscylował mniej więcej między 10 a 80 lat. Nie przesadzam! Osobiście poznałam 76-letnią mieszkankę Białegostoku. Koncert zapowiedziała pani w pięknie połyskującej sukni, jak na filharmonię przystało, w związku z czym nastrój powagi jeszcze przez chwilę się utrzymywał. Zaczęło się. Weszli muzycy z zespołu, potem Krzysztof i popłynęły utwory z "In the room" . Atmosfera stawała się coraz bardziej rozluźniona. Wydawało mi się, jakby każdy z muzyków nie tylko grał na swoim instrumencie, ale również bawił się nim i czerpał z niego niesamowitą radość. Patrząc na Krzysztofa wyraźnie odczuwałam, że muzyka jest jego pasją i po prosu w Nim żyje. Po każdym utworze rozlegały się oklaski.
Bardzo entuzjastycznie został przyjęty utwór "Stay", wykonany dynamiczniej niż na płycie, co spodobało się publiczności."This Is Forever" wywołało westchnienie zachwytu, które usłyszałam tuż za swoimi plecami. Piosenki barowe - wykonane bez stołka barowego, na którym Krzysztof przysiadł tylko na chwilę, a następnie zaproponował go publiczności. Do"Prócz Ciebie, Nic" KK zaprosił żeńską część widowni, która jednak nieco zawiodła... Następnie pojawił się utwór "Infinite Eyes", który bardzo mi się podoba, ale jeszcze nie może zastąpić "Is it you", z którym się po prostu utożsamiam. I jeszcze "One For My Baby" Sinatry i na koniec oczekiwana przeze mnie "Kołysanka", która mnie totalnie zaskoczyła. Spodziewałam się baaardzooo spokojnego kawałka, a tu tymczasem... Krótko mówiąc - jest świetna. Publiczność długo biła brawo, toteż muzycy pojawili się ponownie na scenie i wykonali jeszcze jeden utwór z repertuaru Franka Sinatry.
Po koncercie wszyscy zostali zaproszeni do foyer, gdzie Krzysztof dzielnie rozdał autografy (zebrała się niemała gromadka), został obfotografowany i wpisał się w zeszycik (pamiętnik?) dziewczynki z VI B.
I wreszcie przestępujący z nogi na nogę fan club doczekał się czasu dla siebie. Nie był on długi, ale bardzo, bardzo miły. Myślę, że spotkanie z Krzysztofem na rodzinnym Podlasiu na długo pozostanie w mojej pamięci.